O ciężkim losie emigranta. {„Dwa domki na kółkach” M.L.}

To było moje pierwsze spotkanie z panią Lewycką, zaciekawiła mnie świetna oprawa graficzna i intrygujący opis z tyłu książki. Jednak nie powinnam była oceniać książki po okładce, bo bardzo się zawiodłam.

130693_dwa-domki-na-kolkach_300Na początku byłam zaciekawiona, co może mnie tu spotkać, ale szybko zdałam sobie sprawę, że jednak ta książka mnie nie porwie. Bohaterowie byli aż za mocno stereotypowi, żadnych szarości -albo białe, albo czarne. Marta jest bardzo religijna -obrazek Matki Boskiej Częstochowskiej na ścianie w przyczepie, częste modlitwy, zainteresował ją typowy „bad boy” i najbardziej podniecało ją to, że może go sprowadzić na ścieżkę dobra. Jola -wulgarna, lubi dyrygować ludźmi, chce sobie znaleźć mężczyznę, który nie będzie tylko jej oddanym kochankiem, ale również ojcem upośledzonego syna, cały czas trafia na kiepskich kolesi, a kiedy w końcu trafia na kogoś, komu się spodobała (sama nie wiem czemu), to decyduje się zgodzić na jego towarzystwo po chłodnej kalkulacji, czy jej się to opłaca. Vitalij aka Człowiek z mobilfonem chce się tylko wzbogacić i ocenia dziewczyny pod względem czy chce ją dla siebie, by pochwalić się przed kolegami, czy bardziej opłacalne jest sprzedać ją komuś innemu. Emmanuel -chłopiec, a raczej chłoptaś, bez skazy, religijny, zniewieściały, dobry. I ta nieszczęsna para Ukraińców -Irinoczka i Andrij -ona głupia jak but, on.. w sumie go nawet polubiłam, ale wkurzał mnie niemiłosiernie, gdy uganiał się za nią przez pół książki, a potem gdy w końcu ją miał, to się zastanawiał jakby to było w łóżku z czarnoskórą pięknością. Jeszcze jest Tomasz, ale jedyne charakterystyczne jego cechy to śmierdzące stopy. I to są nasi bohaterowie tej niespełna 400-stronicowej książki.

Oh, zapomniałabym o Psie. Co śmieszniejsze, mamy też myśli Psa, napisane drukowanym pismem, które chyba są najsensowniejsze ze wszystkich przemyśleń bohaterów.

Dzieło pani Lewyckiej jest opisane jako słodko-gorzka komedia, lecz ja bym to raczej nazwała tragedią, gdyż książka jest nadzwyczaj nudna, bez szczególnej puenty, nie zaśmiałam się ani razu, też nie płakałam, a refleksji nie miałam żadnej poza tą na temat tego, jak mogłam tak dużo czasu poświęcić na tą powieść.

Jedyną zaletą przeczytania tej pozycji jest chyba moja decyzja, że już nigdy więcej nie pójdę do KFC. Opis hodowli kurczaków na sprzedaż był niezwykle obrazowy.

Dwa domki na kółkach Marina Lewycka
Oryginalny tytuł: Two Caravans
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 364
Okładka: okładka miękka; zaprojektowana genialnie, bardzo ładna, nawiązująca do treści książki, wszystko ze sobą współgra: okładka z przodu, grzbiet książki i tylna okładka, szkoda tylko, że treść już tak nie zachwyca.

–  książka 22/52.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s